Dobranocka III

Haillka,
zamknij oczy.

Odpręż się.

Zasypiasz. Dostrzegasz jedynie ciemność. Nie wiesz gdzie jesteś, prawda? Witaj w krainie snów.

Z nieprzeniknionej ciemności dociera do Twoich oczu delikatna zieleń. Przyzwyczajone do braku światła źrenice dostrzegają zawieszone wysoko fosforyzujące źródło tego dziwnego blasku – kryształy. Z bliska muszą wyglądać niesamowicie, jednak z tak daleka nie możesz tego dostrzec. Wszystko zdaje się rozmywać, blask wydaje się nienaturalny i w jakimś stopniu maziowaty. Chwila! Dostrzegasz coś jeszcze. To ogromny owadzi pancerz, na tle poświaty zaczynasz zauważać czarne wypustki. A im bardziej się im przypatrujesz, tym wyraźniej dostrzegasz ich kształty. Z przerażeniem rozpoznajesz w nich wyrastające z owadziego pancerza ludzkie ramiona. Młócą one powietrze bezładnie, jakby próbując uwolnić się ze swojego więzienia, lub uwięzić tam na zawsze to, co chwycą. Widok rozmywa się przez przykrywającą wszystko półprzezroczystą błonę łączącą odnóża kolosalnego owada z potwornymi skrzydłami. Tam, gdzie powinna tkwić głowa potworności spomiędzy chodzących na wszystkie strony czułek, wystaje ludzki tułów, na końcu którego tkwi czaszka o roześmianej twarzy śmierci. Z czarnego jak onyks, humanoidalnego kawałka monstrum wyrastają dziwaczne, powykręcane w nienaturalny sposób dłonie o palcach długich jak ramiona.

Potwór obraca się w Twoją stronę. Teraz widzisz go w całkowitej okazałości. Nienawistny wzrok pustki przewierca Cię na wskroś. Przed Twoimi oczami rozpryskuje się czarna mgła. Słyszysz uderzenie tak potężne, że czujesz powietrze wibrujące w płucach. Zza zasłony ciemności wygląda na Ciebie oblicze szaleństwa. Potworna ręka, oparta o niewidzialną barierę niczym o szybę, przykuwa Twoją uwagę. Składa się ze zwiniętych ze sobą uderzających, wiercących i skrobiących to, co was dzieli, odnóży owadów. Widzisz miniaturowe ryski, które tworzą się na barierze. Wtem spomiędzy splątanej potworności z gwałtownością błyskawicy wysuwa się żądło. Z hukiem przebija przeszkodę, jednak tuż za nią zmienia się w gałęzie drzew, które Cię oplatają.
Odzyskujesz przytomność leżąc na ściętym końcu samotnego pnia, otoczony wierzbowymi witkami. Kiedy zaglądasz w dół widzisz, że korzenie wrosły w czubek strzelistej góry, której podnóże tonie w ciemności.
Skaczesz?
Proszę Cię, skacz.
Dobranoc.

Grafika użyta dzięki współpracy z: http://krzysztofslachciak.myportfolio.com