Dobranocka VIII

Haillka,

jest już ciemno. Leżysz pod ciepłą kołdrą, złudną ochroną przed dziećmi nocy? Czy czujesz ogarniającą Cię samotność?

Zamykasz oczy. Wpatrujesz się chwilę w ciemność, pod zamkniętymi powiekami dostrzegasz majaki. Kółka, kwadraty, linie o nieidentyfikowalnym kolorze, wciąż się zmieniają, pojawiają i znikają.

Światło.

Blask, który, możesz przysiąc, oślepia Cię, ale wydaje się mieć swoje źródło w Twoich oczach, umyśle, sercu lub duszy. A może we wszystkich naraz? Przedziwne wzory, które zdają się rzucać cień, układają się w ruiny miast, nieznane słowa złożone z dawnych, martwych języków.

Widzisz to, prawda? Nie otwieraj oczu. Nie podnoś się z łóżka, idąc na ślepo po ciemnym pokoju. Nie zapalaj światła, przysłaniając oczy. Nie patrz w lustro nad zlewem. Nie otwieraj oczu. Nie patrz, jak Twoje ciało zaczyna pękać. Nie dopatruj się w liniach wzoru, który właśnie Ci się ukazał. Nie przypatruj się, jak linie zaczynają się łączyć. Nie patrz na pękającą twarz i rozpadające się dłonie. Nie patrz…

Już za późno.

Następnym razem nie będziesz patrzeć.

Dobranoc