Dobranocka X

Haillka, jest już ciemno?

Leżysz w łóżku?

Słyszysz ten dźwięk? To chyba szum kaloryfera, a może brzęczenie lodówki? Może to jakiś przypadkowy pies szczeka na ciemność? Czy to tylko Twoja wyobraźnia czyni to przerażającym?

Najlepiej zapal światło, przecież wiesz, gdzie jest przycisk. Wstajesz z łóżka i idziesz wprost na niego. Za chwilę będzie jasno.

Pierwszy krok, drugi, trzeci, siódmy, czternasty. Od łóżka dzieli Cię zaledwie kilka kroków. Jak to się stało, że masz już za sobą kilkanaście?

Nagle trafiasz na ścianę, wreszcie jest. Dotykasz jej, ale pstryczka jakby nie ma. Ogarnia Cię lekka panika, ale się uspokajasz. To kolejny koszmar, z którego wystarczy się obudzić, prawda? Nic złego się przecież nie wydarzy, to tylko zły sen.

Idziesz wzdłuż ściany na oślep. Suniesz dłonią po płaszczyźnie, w poszukiwaniu światła. Nachodzą Cię przemyślenia dotyczące przeklętej nowoczesności. Zapamiętać! Od jutra zapałki pod poduszką.
Nagle pustka. Gdzie Ty, do cholery, jesteś?! Lekki przeciąg smaga Cię po kostkach. Co dalej? Wyciągasz drugą rękę i czujesz przeciwległą ścianę, a obok szafkę.

W środku jednak nie ma szuflad, przez moment zastanawiasz się, czy przypadkiem nie jest to jawa. Może to korytarz? Sen jest jednak bardziej prawdopodobny.

Dwa kroki dalej boleśnie uderzasz nosem w ścianę, pomieszczenie zakręca. To definitywnie koszmar. A może nie? Co się dzieje z naszymi duszami, kiedy śpimy? Może to piekło?

Idziesz wzdłuż ściany, a droga wydaje się absurdalnie długa. Dochodzi do Ciebie, że demoniczny labirynt nie ma końca, nie ma też wyjścia, bo po co miałby mieć? Nagle czujesz pod ręką szafkę.
Kolejną, taką samą jak poprzednia, jakby tę, która stała w sypialni, u mamy.

Nie ma szuflad, tylko puste dziury.

Chwilę później znika już za Tobą, podobnie jak myśli o niej. Drugą ręką czujesz następną szafkę. Taką samą. Może to jakaś gra? Może kręcisz się w kółko?

Nagle coś kopiesz, coś lekkiego, z papieru, coś, co znajomo zagrzechotało. Zapałki. Czyżby to był jeden z tych snów, w których życzenia się spełniają?

Schylasz się, łapiesz pudełko. Już po dźwięku wiesz, że jest tylko jedna zapałka. Wyciągasz ją. Odpalasz.

Przed Tobą stoi szafka z jedną szufladą. Do blatu przykręcony jest przycisk, taki jak od światła w Twoim pokoju.

Ogarnia Cię dziwne przeczucie, że lepiej otworzyć szufladę.

Gdy tylko ciągniesz za gałkę, dochodzi do Twoich uszu przeraźliwy ryk, jakby dziecka demona. Odskakujesz, zapałka gaśnie.

Stoisz w bezruchu, nasłuchując i zastanawiasz się, co było w szufladzie i dlaczego w innych szafkach ich nie było. Robisz krok i po omacku natrafiasz na pstryczek.

Na pewno chcesz zapalić światło?

Naciskasz. Błysk Cię oślepia. Przed sobą widzisz korytarz, który zdaje się ciągnąc w nieskończoność. Wszędzie dookoła widzisz szafki groteskowo stojące na podłodze, ścianach i suficie, są ich miliony. Żadna nie ma szuflady.

Odwracasz się.

Dobranoc